The Show Must Go On czy Alleluja i do przodu ?

„Ściskanie dłoni jest to jeden z głównych sposobów rozprzestrzeniania chorób układu oddechowego” – podał do wierzenia doradca prezydenta Donalda Trumpa dr Anthony Fauci, który jednocześnie nie widzi zagrożenia w umawianiu się przypadkowych osób na tzw. „szybkie numerki”.
Jest tak zapewne z tego samego powodu dla którego oddychanie jest głównym sposobem rozprzestrzeniania chorób skóry 🙂 Wot panimańje, godne radia erewań…
I smieszno i straszno – jak mawiają wschodni sąsiedzi, bo takie sygnały niepokojące są niestety.
O czym świadczy gdy demagodzy obniżają poziom intelektualny przekazu ?
O tym że czują się już na tyle pewnie, iż uznali owoce jego odbioru za opcjonalne i niekonieczne do przeforsowania swojej woli.
Dlaczego po okresie względnego podwyższenia tego poziomu, zaczynają jakby powracać do dialektyki w stylu gagarinowskiego „Ja w kosmosie był no Boga nie widzieł” ?
Możliwe że przyczyną są obiecujące wyniki kilku socjologicznych eksperymentów mających na celu empiryczne doświadczenie skuteczności wdrażanych metod socjotechnicznych (Google -> „Zimbardo”, „Rwanda”, etc.).
Teorie nie poddane doświadczeniom pozostają tylko teoriami, sprawdza się je doświadczalnie nie tylko w pracach naukowców, również np. w medycynie.
Pal sześć takiego Zimbardo. Do czegokolwiek by jego eksperyment nie posłużył rządzącym elitom, wiedza nie boli – jeśli nie wiąże się z krzywdą człowieka, przyda się każdemu.
Ale już w przypadku takiej Rwandy do czynienia mamy z szatańskim opętaniem które od zawsze rozpoznajemy po tym, że walczy z dziełem Stwórcy czyli z życiem.
Mieliśmy tam możliwość zaobserwować pełen wachlarz, od szczucia mediami poprzez próby przypisania współodpowiedzialności Kościołowi do seryjnego samobójcy odwiedzającego dziennikarzy śledczych ujawniających kanały zakupu broni czy oficerów ONZ posiadających wiedzę o źródłach rozkazów odstąpienia od obrony ludności w decydującej fazie projektu.
Każdy chciał coś tam ugrać zgodnie z tym o co grał, kto był głównym wygranym – nie wiadomo, pewnie diabeł.

Na razie „pierwszy filantrop” kieruje wobec świata groźby karalne cite: „Miliony mogą umrzeć” jeśli nie zgodzą się na poddanie szczepionce nad którą pracuje.
Niepokoić może pewność co do rychłego wybuchu tych następnych, oraz powstania cite: „nowych ponadpaństwowych, światowych organizacji na wzór ONZ, które będą walczyć z następnymi pandemiami i im zapobiegać”.
Pal sześć dysonans poznawczy którego doświadcza osoba słuchająca niby inteligentnego faceta, mówiącego o potrzebie depopulacji i potrzebie ratowania jednocześnie.
Logika nigdy nie była mocną stroną lewactwa, zabawy po pachy mamy nie tylko dziś słuchając choćby wypowiedzi rodzimej opozycji, w przeszłości też Jan Pietrzak Pod Egidą mówił: „Wprowadzić nasz model ekonomiczny na Saharze to po tygodniu piasku zabraknie”.

Czy wolny człowiek powinien się takich gróźb lękać jedynie dlatego, że wypowiada je ktoś dysponujący realną możliwością wprowadzenia ich w życie ?
Cezar też dysponował możliwością zarządzenia w Izraelu spisu powszechnego by sprawdzić czy wystarczająca ilość podatków spływa do jego kasy.
Z postawionego zadania wywiązał się sumiennie z dokładnością do 9 miesięcy i terytorium miasteczka tak małego że gospoda się przepełniła, ponieważ bycie chrześcijaninem nie jest warunkiem niezbędnym do pełnienia woli własnego Stwórcy.
Swojego poczucia humoru dowiódł Pan Bóg choćby każąc komunistycznym ofijcelom dokonać oceny wyboru na stanowisko krakowskiego metropolity, pomiędzy krytykiem systemu a młodym biskupem który robił teatrum, chodził z młodzieżą po górach a jak już coś napisał to o czystości a nie o polityce.
Okazuje się że wbrew katastroficznym przepowiedniom jakoby wszyscy się mieli porozwodzić nie mogąc ze sobą wytrzymać, zewsząd zaczynają docierać dość zaskakujące (bądź wcale nie zaskakujące) sygnały.
Jedni zaczynają doceniać łaskę jaką zostaliśmy obdarzeni mogąc powszechnie korzystać z sakramentalnej posługi kapłanów i przypominać sobie relacje goszczących czasem przy okazji rekolekcji księży misjonarzy prowadzących na terenach Związku Radzieckiego parafie przekraczające obszarem niejedno polskie województwo.
Inni przypominają sobie kiedy ostatni raz spożywali posiłki w gronie rodzinnym a ojcowie mieli czas na przebywanie z dziećmi.
Naturalnie bez absurdów typu „niech żyje koronawirus”, ludzie naprawdę w męczarniach umierają a ich liczba budzi głęboki smutek.
Ale Pan Bóg bardzo często w historii świata wyprowadzał dobro z cierpienia i tragicznych wydarzeń, Kościół wyrósł w pewnym sensie na krwi pierwszych męczenników.
W każdym razie jak głoszą słowa popularnej piosenki opartej na Rz 8, 28: „Ludziom ufającym Panu wszystko służy ku dobremu”.

Dodaj komentarz